Katalog
Rethoricum
- Zmierzch Zachodu. Szkic lub przyczynek do rozważań
- Polska w planach Lenina. W 90. rocznicę Cudu nad Wisłą
- Ameryka Łacińska – rys historyczno-polityczny
- Wolność von Hayka
- Wschód, Zachód i globalne państwo
- Konfucjanizm i liberalizm
- Konserwatyzm i liberalizm
- Wieża Babel Oakeshotta
- Przemiany
- Stolica Apostolska jako podmiot stosunków międzyanarodowych
- Hobbes i Locke
- Reżim semiprezydencki
- Autorytaryzm w Polsce i w Hiszpanii
- Pytania o suwerenność
- Czwarta władza
- Spór o państwo
- Podmiotowość i determinanty polityki
- Związki zawodowe
- O systemie politycznym
- Konstytucje
- O politologii
lut
22
2011
Coś ty Atenom zrobił Sokratesie
-
-
-
- 1
-
-
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze z ł o t a s t a t u ę[1] lud niesie,
Otruwszy pierwej?…
Coś ty Italii zrobił, Alighiery,
Że ci d w a g r o b y[2] stawi lud nieszczery,
Wygnawszy pierwej?…
Coś ty, Kolumbie, zrobił Europie,
Że ci t r z y g r o b y w e t r z e c h m i e j s c a c h[3] kopie,
Okuwszy pierwej?…
Coś ty uczynił swoim, Camoensie,
Że po r a z d r u g i[4] grób twój grabarz trzęsie,
Zgłodziwszy pierwej?…
Coś ty, Kościuszko, zawinił na świecie,
Że d w a c i ę g ł a z y w e d w u s t r o n a c h g n i e c i e[5],
Bez miejsca pierwej?…
Coś ty uczynił światu, Napolionie,
Że cię w d w a g r o b y[6] zamknięto po zgonie,
Zamknąwszy pierwej?…
Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
-
-
-
- 2
-
-
Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie,
Gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?
Bo grób Twój jeszcze odemkną powtórnie,
Inaczej będą głosić Twe zasługi
I łez wylanych dziś będą się wstydzić,
A lać ci będą łzy p o t ę g i d r u g i é j
Ci, co człowiekiem nie mogli Cię widziéć.
-
-
-
- 3
-
-
Każdego z takich jak Ty świat nie może
Od razu przyjąć na spokojne łoże,
I nie przyjmował n i g d y, j a k w i e k w i e k i e m,
Bo glina w glinę wtapia się bez przerwy,
Gdy sprzeczne ciała zbija się aż ćwiekiem
Później… lub pierwéj…
Paryż – styczeń 1856 r.
Przypisy autora
- Sokratesowi w kilka czasów po śmierci jego Ateńczycy statuę ze złota postawili.
- Dante grzebany w Rawennie i we Florencji.
- Krzysztof Kolumb jest grzebany w Hiszpanii, w St. Domingo i w Hawanie.
- Cztery lata temu szukano na cmentarzu komunalnym, gdzie był pochowany jednooki żebrak, żeby Camoensa pochować.
- Kościuszko leży w Solurze i w Krakowie.
- Napoleona drugi pogrzeb niedawny.
sty
29
2011
Ja
W czerwcu, o piątej rano,
W różowej, słonecznej stolicy
Idę środkiem najszerszej ulicy,
Idę środkiem najszerszej ulicy!
Jak tam jasno, jak tam daleko
Za tym mostem błyszczącym za rzeką!
Ach, jak jasno i jak daleko!
Mocno mi, pięknie i młodo!
Pójdę mostem nad spokojną wodą,
Potem polem, potem zielonym polem
Pójdę w dal,
Jakby upity czystym, przezroczystym alkoholem.
sty
17
2011
Do obywatela Johna Brown
Przez Oceanu ruchome płaszczyzny
Pieśń Ci, jak m e w ę, posyłam, o! Janie…
Ta lecieć długo będzie do ojczyzny
Wolnych – bo wątpi już: czy ją zastanie?…
- Czy też, jak promień Twej zacnej siwizny,
Biała – na puste zleci rusztowanie:
By kata Twego syn rączką dziecinną
Kamienie ciskał na mewę gościnną!
Więc, niźli szyję Twoją obnażoną
Spróbują sznury, jak jest nieugiętą;
*
Więc, niźli ziemi szukać poczniesz piętą,
By precz odkopnąć planetę spodloną -
A ziemia spod stóp Twych, jak płaz zlękniony,
Pierzchnie –
więc, niźli rzekną: „Powieszony…” –
Rzekną i pojrzą po sobie, czy kłamią? – -
Więc, nim kapelusz na twarz Ci załamią,
By Ameryka, odpoznawszy syna,
Nie zakrzyknęła na gwiazd swych dwanaście:
„Korony mojej sztuczne ognie zgaście,
Noc idzie – czarna noc z twarzą Murzyna!”
*
Więc, nim Kościuszki cień i Waszyngtona
Zadrży – p o c z ą t e k p i e ś n i przyjm, o! Janie…
B o p i e ś ń n i m d o j r z y, c z ł o w i e k n i e r a z s k o n a,
A n i ź l i s k o n a p i e ś ń, n a r ó d p i e r w w s t a n i e.
gru
25
2010
Wieczorem
mała moja maleńka
chwieją się żółte mlecze
w dolinę napływa gór cień
cichy odwieczerz
brodzi w zmierzchowym nurcie
już późno
mały mój ukochany
trudno z miłości się podnieść
a jeszcze ciężej od złych nowin
gdy patrzysz na mnie ciemnym nowiem
smutniej mi chłodniej
boję się
rozstać się musimy
ty z innym do ślubu jedziesz
na srebrne noce złote dnie
moja droga gdzie indziej wiedzie
we mgle
tam gdzie najsamotniejsi
słyszę turkot karocy
niebo nazbyt się chmurzy
daj rękę ukochany raz jeszcze
o ciemne godziny pieszczot
co było nie może trwać dłużej
czas mi już czas
całuj ostatni raz
żegnaj
dobrzy ludzie
błogosławcie zdarzenia które przeszły
błogosławcie i te co przyjdą
![Syndicate this site using RSS [x]](http://wiertel.eu/wp-content/themes/mad-meg/images/rss.png)
